Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 551 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O autorce

Regina Brett w wieku 50 lat napisała felietony o 50 lekcjach, które dało jej życie. Autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne d...

więcej...

Regina Brett w wieku 50 lat napisała felietony o 50 lekcjach, które dało jej życie. Autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów i prostych sentencji. Regina Brett pisze od 1986 roku. Za felietony drukowane na łamach największej gazety w Ohio, „The Plain Dealer”, otrzymała wiele krajowych i stanowych nagród. Była też dwukrotnie nominowana do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu.

schowaj...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Ewa Błaszczyk czyta lekcję 25.

środa, 05 grudnia 2012 14:09

 

Zapraszamy do wysłuchania kolejnej lekcji z książki Bóg nigdy nie mruga w interpretacji Ewy Błaszczyk. Jeżeli nie słuchaliście pozostałych felietonów, zajrzyjcie koniecznie tu (wystarczy kliknąć na tytuł lekcji):


Lekcja 2. „Jeżeli nie wiesz, co dalej...”

Lekcja 6. „Nie musisz...”

Lekcja 11. „Pogódź się z przeszłością...”

Lekcja 21. „Zapal świecie, śpij w lepszej pościeli...”

 

Czas na prezentację lekcji 25, czyli: „Nikt prócz ciebie nie odpowiada za twoje szczęście. Jesteś menedżerem własnej radości”. Pamiętacie o konkursie? (Szczegółu TU). Pięć książek czeka! 



 

 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Konkurs „Zaprojektuj idealny dzień”

środa, 05 grudnia 2012 12:17

 

Zerknijcie na zdjęcie poniżej – to na Was czekają te egzemplarze książki Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga, którą poznajemy na blogu już od miesiąca. Publikujemy tu nagrania wybranych felietonów w interpretacji Ewy Błaszczyk, a także same teksty – i dziś właśnie zamieściliśmy kolejną inspirującą lekcję. Lekcję o tym, jak pielęgnować poczucie szczęścia.

 

 

Aby otrzymać jeden z pięciu egzemplarzy książki Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu, wystarczy:

 

  1. przeczytać lekcję 25. (znajdziecie ją TU), by wiedzieć, w czym rzecz:-)
  2. napisać, jakie Wy macie pomysły (należy podać trzy) na swój wymarzony dzień i wysłać do nas maila ze zgłoszeniem konkursowym na adres konkursy@insignis.pl

 

Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń wybierzemy pięć. Inspirujących i niepowtarzalnych. Takich, które chwycą nas za serce.

 

Wyniki opublikujemy już w poniedziałek - 10 grudnia - wczesnym popołudniem. Powodzenia!

 

Regulamin konkursu „Zaprojektuj idealny dzień”

1. Konkurs trwa od 5 do 7 grudnia włącznie.

2. Organizatorem konkursu jest Wydawnictwo Insignis.

3. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.

4. Biorąc udział w konkursie uczestnik oświadcza, że przedmiotowa praca jest jego własnością intelektualną i nie narusza praw autorskich osób trzecich.

5. Wysyłając zgłoszenie konkursowe na adres konkursy@insignis.pl, uczestnik automatycznie udziela organizatorowi nieodpłatnej licencji i wyraża zgodę na publikację swojej pracy konkursowej na stronie organizatora lub/oraz blogu www.bognigdyniemruga.pl.

6. Uczestnik zrzeka się pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w stosunku do tekstu będącego przedmiotem zgłoszenia do konkursu.

7. Pięciu zwycięzców wybiera zespół Wydawnictwa Insignis. Decyzja jury jest nieodwołalna.

8. Dane adresowe zostaną wykorzystane przez Wydawnictwo Insignis.

9. Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie organizator podejmuje decyzję o wyborze kolejnego laureata lub nieprzyznaniu nagrody.

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Lekcja 25.

środa, 05 grudnia 2012 10:19

 

Nikt prócz ciebie nie odpowiada za twoje szczęście.

Jesteś menedżerem własnej radości

 


Mężczyźni nie potrafią czytać w myślach.

 

Wszystkie kobiety o tym wiedzą, a mimo to zbyt wiele z nich zmusza mężów, chłopaków i kochanków, żeby zmierzyli się z tym niemożliwym zadaniem. 


Weźmy na przykład walentynki, najbardziej rozczarowujący dzień po Sylwestrze. Ile kobiet wie dokładnie, co chciałoby dostać, ale nie daje ukochanemu żadnej wskazówki?


Spodziewasz się pudełka czekoladek Godiva, on kupuje ci jadalną bieliznę. Marzysz o wyjściu do teatru, on zabiera cię na mecz baseballu. Masz ochotę na kolację przy świecach, on przynosi do domu danie na wynos.

 

Kobiety i mężczyźni byliby dużo szczęśliwsi, gdyby czytali we własnych myślach i troszczyli się o swoje osobiste potrzeby i pragnienia. 


Przez wiele lat czułam się rozczarowana w swoje urodziny, walentynki, sylwestra i sobotnie wieczory, ponieważ miałam konkretne wyobrażenia na temat tego, co mój aktualny chłopak powinien zrobić, żeby mnie uszczęśliwić. Problem polegał na tym, że przed nikim się z nimi nie zdradzałam. Nawet przed samą sobą. Kiedy pytał, jaki film chciałabym obejrzeć, wzruszałam ramionami, nie zaglądając nawet do repertuaru. Na pytanie, gdzie chciałabym zjeść, odpowiadałam, że wszystko mi jedno, chociaż miałam ochotę na pizzę od Luigiego albo na meksykańskie jedzenie z Luchity.

 

Dlaczego nie mówiłam po prostu, czego chcę? Bo kiedy z rzadka zdobywałam się na odwagę, żeby to wyjawić, a potem i tak tego nie dostawałam, wpadałam w rozpacz. Chcąc uniknąć owego uczucia, ukrywałam swoje pragnienia i marzenia. Jeśli się z nimi nie zdradzisz, i tak będzie szansa, że się spełnią. To dziwna gra, którą często stosują kobiety, choć niemal zawsze bez powodzenia. 


Ja w końcu znalazłam rozwiązanie tego problemu. Kiedy ktoś zapyta, czego chcesz, zamiast zaprzeczać, że masz jakiekolwiek pragnienia, zamiast ukrywać największe marzenie z obawy, że się nie ziści, wypróbuj nową taktykę: zapytaj sam siebie, co sprawiłoby ci prawdziwą przyjemność. Nie poprzestawaj na jednym czy dwóch pomysłach. Wymyśl dla pytającego trzy propozycje, z których wszystkie ci się podobają. W ten sposób pozostawiasz mu wybór, ale w każdej sytuacji wygrywasz.


Jeśli chodzi o randki, pracę, małżeństwo, wychowywanie dzieci i każdy związek, w którym się znajdziesz, lepiej od razu przejmij odpowiedzialność za własne szczęście, ponieważ jedyną osobą, która potrafi cię uszczęśliwić, jesteś ty sam. Skup swoje siły na tym, żeby stworzyć dla siebie życie, o jakim marzysz, zamiast czekać, aż ktoś poda ci je na talerzu. Skończ studia. Zacznij robić karierę. Zastanów się, co sprawia ci radość, i wybieraj to każdego dnia. 

 

Nikt inny na tej planecie nie może cię uszczęśliwić. Ani twoja matka, ani ojciec, małżonek, partner, dziewczyna, chłopak, dzieci, szef, koledzy z pracy, przyjaciele czy horoskop. To twoje i tylko twoje zadanie.

 

A wszystko zaczyna się od decyzji, żeby być szczęśliwym.


Kiedy poczujesz, że ogarnia cię strach, rozpacz i przygnębienie, gdy będziesz siedział smutny i użalał się nad sobą, po prostu skończ z tym i zadaj sobie to pytanie: Czy chcesz być szczęśliwy?


Odpowiedź nie powinna brzmieć: „Tak, ale…”. 


Żadnych „ale”.


Wszystko zależy od ciebie.


Wybierz szczęście, właśnie tu i teraz. Kiedy chcesz się otrząsnąć ze złego nastroju, zastanów się: Co zrobiłby teraz ktoś szczęśliwy? 


Ćwicz bycie szczęśliwym. Zachowuj się tak, jakbyś czuł szczęście. 


Wprowadź odrobinę szczęścia do swojego planu dnia i tygodnia. Raz w tygodniu rozpieszczaj sam siebie. Wygospodaruj na to godzinę. Nazwij ją godziną piękna. Godziną ekscytacji. Godziną spokoju. 


Wyobraź sobie swój wymarzony dzień, a potem go przeżyj. Włóż ulubiony strój. Utnij sobie drzemkę. Nie śpij do późna. Zjedz pizzę na śniadanie. Zaprojektuj idealny dzień tylko dla siebie. 


Idź na masaż. Zrób sobie pedikiur. Zaszalej. Pomaluj każdy paznokieć u nóg na inny odcień czerwieni. Kup nową bieliznę. Wyrzuć majtki, w których jest więcej dziur niż w serze szwajcarskim. Zasługujesz na coś lepszego. 


Zadzwoń po przyjaciół i zaproś ich na przyjęcie w stylu: „Przyjdź tak, jak stoisz”. Poproś wszystkich, żeby przynieśli jakieś danie z czekolady.


Stwórz dla siebie w domu sanktuarium, prywatne miejsce, w którym będziesz się modlić, marzyć, tworzyć. Przysuń krzesło do okna. Powieś tam paprotkę albo ustaw fiołki. Rozłóż ulubione książki.


Ułóż się wygodnie i poczytaj sonety miłosne. Poleż w wannie w pianie. Albo weź gorącą kąpiel przy świecach. Zetnij świeże kwiaty i ustaw je na szafce nocnej. 


Rozśmieszaj samego siebie. Oglądaj seriale komediowe, kup kilka komiksów, posłuchaj starej płyty Billa Cosby'ego.


Zaproś siebie na randkę. Zaplanuj ze sobą cały wieczór. Zamów ulubione wino, przystawkę, danie główne i deser. A kiedy kelner zapyta: „Stolik dla jednej osoby?”, odpowiedz: „Tak!” z radością zamiast wstydu. 


Posłuchaj muzyki, którą uwielbiałeś w szkole średniej. Nagraj sobie płytę z ulubionymi piosenkami. Zatytułuj ją: „Ścieżka dźwiękowa mojego życia”. 


Wypisz dwadzieścia najlepszych rzeczy, które cię dotąd spotkały. Potem dodaj dwadzieścia rzeczy, o których wciąż marzysz, wybierz jedną z nich i zrób coś, co pomoże ci ziścić to marzenie. 


Napisz do siebie list od dziecka, którym byłeś, mając sześć lat. Co powiedziałby tamten sześciolatek dorosłemu, którym jesteś dziś? Użyj grubej kredki i pisz lewą ręką (jeśli jesteś leworęczny, pisz prawą). 


Przestaw meble w sypialni. Wpuść do pokoju więcej promieni słońca i blasku księżyca. Powieś w rogu migocące światełka. 


Wsłuchaj się w swoje rozmowy z samym sobą. Jeśli są nieprzyjemne, zmień to. Napisz dla siebie nowy scenariusz. Rozklej karteczki z pozytywnymi hasłami w całym domu. Ukryj je też w schowku w samochodzie, apteczce, zamrażarce, suszarce i szufladzie ze skarpetkami.


Pozbieraj wszystkie przechowywane luzem zdjęcia i zrób z nich album albo kolaż, przedstawiający ludzi, których naprawdę kochasz najbardziej. 


Kiedy zadbasz o własne potrzeby i pragnienia, przestaniesz zadręczać innych wygórowanymi oczekiwaniami. Nie będziesz już szukać u nich czegoś, czego ci brakuje. Przyjdziesz zaspokojony, przynosząc im coś, czym możesz się z nimi podzielić, co wzbogaci obie strony.Sam odpowiadasz za własne szczęście – zaakceptuj to i ciesz się tym. Zostałeś oficjalnie mianowany meneżerem swojego losu. Jak wyjaśnił mi jeden z przyjaciół, możesz być albo szczęśliwy, albo zrozpaczony. Jedno i drugie wymaga tyle samo wysiłku.

 

Przekł. Olga Siara


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ewa Błaszczyk czyta lekcję 21.

poniedziałek, 03 grudnia 2012 15:40

Szczęśliwy traf

piątek, 30 listopada 2012 14:28


Uwielbiam, kiedy ludzie trafiają na moje książki przypadkiem. A może to wcale nie są przypadki?


Jakiś czas temu napisała do mnie Karin:

 


Poszłam do biblioteki po książkę o architekturze zieleni, ale zamiast tego znalazłam na półce Bóg nigdy nie mruga. Na okładce nie było zdjęcia ogrodu, a tytuł nie wspominał ani słowem o roślinach. 

 

„Ktoś się pomylił” – powiedziałam sobie w duchu.

 

Już miałam oddać książkę bibliotekarce, żeby odłożyła ją na właściwe miejsce, kiedy zauważyłam, że symbol z boku wskazuje jednak na architekturę zieleni.

 

Pomyślałam: „To dziwne... może w środku jest coś o ogrodnictwie, może opisują to z jakiejś innej perspektywy”.

 

Przeczytałam podtytuł i otworzyłam książkę. Nie miałam już żadnych wątpliwości, że została źle oznaczona. Poczułam jednak, że powinnam ją wypożyczyć. Kto wie, może sam Bóg ustawił tam tę książkę właśnie dla mnie? Zabrałam ją do domu i natychmiast połknęłam bakcyla.

 

Byłam zachwycona twoją odwagą i determinacją. Czytając, często powtarzałam sobie: „Nie mogę uwierzyć, że dzieli się czymś tak intymnym!”

 

Podziwiam twoją szczerość, otwartość i bohaterstwo. Znalazłam w tobie przykład, który chcę naśladować.

 

Dziękuję, że opowiedziałaś swoją historię. Moja matka, obie babcie i bratanek cierpieli na raka. Rodzice rozwiedli się, kiedy miałam piętnaście lat, a w domu było wiele frustracji i gniewu. Wszystko to, w połączeniu z kilkoma nieudanymi związkami, zostawiło we mnie głębokie rany. Wiele rzeczy w życiu mnie przerażało. Twoje lekcje pokazały mi, że przeszkody można pokonać. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale dziś może być najlepszy dzień mojego życia.

 

Teraz zostawiam przeszłość za sobą. Nie zakładam, że ci, którzy mnie ranią, robią to specjalnie. Jakie to wspaniałe uczucie, przestać się przejmować! A jeszcze wspanialej jest żyć każdym dniem po kolei, żyć chwilą obecną, zamiast zadręczać się przeszłością, teraźniejszością i przyszłością w tym samym momencie.

 

Dziękuję ci za to, że swoją książką wzbogaciłaś moje życie. Muszę ją już oddać, ale zastanawiam się, czy powiedzieć bibliotekarce o pomylonym symbolu, czy może odłożyć książkę na tę samą półkę, gdzie sama ją znalazłam, żeby natknęła się na nią następna osoba.

 

 

Zabawne. Moim zdaniem zostaw ją razem z książkami o architekturze krajobrazu – może moje lekcje zmienią krajobraz kolejnego życia. 

 

Regina Brett

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 26 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  125 386  

O książce


50 wskazówek. 50 lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze. „Bóg nigdy nie mruga” to książka napawająca mądrym optymizmem.

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 125386