Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 062 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O autorce

Regina Brett w wieku 50 lat napisała felietony o 50 lekcjach, które dało jej życie. Autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne d...

więcej...

Regina Brett w wieku 50 lat napisała felietony o 50 lekcjach, które dało jej życie. Autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów i prostych sentencji. Regina Brett pisze od 1986 roku. Za felietony drukowane na łamach największej gazety w Ohio, „The Plain Dealer”, otrzymała wiele krajowych i stanowych nagród. Była też dwukrotnie nominowana do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu.

schowaj...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Szczęśliwy traf

piątek, 30 listopada 2012 14:28


Uwielbiam, kiedy ludzie trafiają na moje książki przypadkiem. A może to wcale nie są przypadki?


Jakiś czas temu napisała do mnie Karin:

 


Poszłam do biblioteki po książkę o architekturze zieleni, ale zamiast tego znalazłam na półce Bóg nigdy nie mruga. Na okładce nie było zdjęcia ogrodu, a tytuł nie wspominał ani słowem o roślinach. 

 

„Ktoś się pomylił” – powiedziałam sobie w duchu.

 

Już miałam oddać książkę bibliotekarce, żeby odłożyła ją na właściwe miejsce, kiedy zauważyłam, że symbol z boku wskazuje jednak na architekturę zieleni.

 

Pomyślałam: „To dziwne... może w środku jest coś o ogrodnictwie, może opisują to z jakiejś innej perspektywy”.

 

Przeczytałam podtytuł i otworzyłam książkę. Nie miałam już żadnych wątpliwości, że została źle oznaczona. Poczułam jednak, że powinnam ją wypożyczyć. Kto wie, może sam Bóg ustawił tam tę książkę właśnie dla mnie? Zabrałam ją do domu i natychmiast połknęłam bakcyla.

 

Byłam zachwycona twoją odwagą i determinacją. Czytając, często powtarzałam sobie: „Nie mogę uwierzyć, że dzieli się czymś tak intymnym!”

 

Podziwiam twoją szczerość, otwartość i bohaterstwo. Znalazłam w tobie przykład, który chcę naśladować.

 

Dziękuję, że opowiedziałaś swoją historię. Moja matka, obie babcie i bratanek cierpieli na raka. Rodzice rozwiedli się, kiedy miałam piętnaście lat, a w domu było wiele frustracji i gniewu. Wszystko to, w połączeniu z kilkoma nieudanymi związkami, zostawiło we mnie głębokie rany. Wiele rzeczy w życiu mnie przerażało. Twoje lekcje pokazały mi, że przeszkody można pokonać. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale dziś może być najlepszy dzień mojego życia.

 

Teraz zostawiam przeszłość za sobą. Nie zakładam, że ci, którzy mnie ranią, robią to specjalnie. Jakie to wspaniałe uczucie, przestać się przejmować! A jeszcze wspanialej jest żyć każdym dniem po kolei, żyć chwilą obecną, zamiast zadręczać się przeszłością, teraźniejszością i przyszłością w tym samym momencie.

 

Dziękuję ci za to, że swoją książką wzbogaciłaś moje życie. Muszę ją już oddać, ale zastanawiam się, czy powiedzieć bibliotekarce o pomylonym symbolu, czy może odłożyć książkę na tę samą półkę, gdzie sama ją znalazłam, żeby natknęła się na nią następna osoba.

 

 

Zabawne. Moim zdaniem zostaw ją razem z książkami o architekturze krajobrazu – może moje lekcje zmienią krajobraz kolejnego życia. 

 

Regina Brett

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lekcja 21.

wtorek, 27 listopada 2012 9:21

 

Zapal świece, śpij w lepszej pościeli,

włóż elegancką bieliznę.

Nie czekaj na specjalną okazję –

wystarczającą okazją jest dzisiejszy dzień

 

Nie odkurzam już świec.

 

Kiedyś musiałam to robić. Dostawałam od przyjaciół cudowne świece o zapachu jabłek z cynamonem, francuskiej wanilii czy łanu zbóż oraz aromaterapeutyczne, przynoszące spokój, miłość i harmonię wewnętrzną, z zatopionymi liśćmi i płatkami róż. Nie zapalałam żadnej z nich.

 

Nie chciałam ich zużyć, więc pozostawało mi tylko ścieranie z nich kurzu. Miesiąc po miesiącu, rok po roku. Kiedyś dostałam świeczkę wstawioną w szklaną kulę i otoczoną polnymi kwiatami. Stała u mnie wiele lat, aż któregoś dnia ścierając kurze odkryłam, że wosk stopił się na słońcu.

 

Wiedziałam, że nie powinnam oszczędzać świec na później. Dorastając, zaczytywałam się w tekstach Ermy Bombeck, ulubionej felietonistki mojej mamy. To były pierwsze felietony, z którymi się zetknęłam. Erma była humorystką, gospodynią domową i jedyną pisarką, która sprawiała, że moja mama wybuchała śmiechem. Mama miała wszystkie jej książki. Kiedy Erma zachorowała na raka piersi, jej teksty stały się jeszcze bardziej przejmujące. Dwa lata później jej nerki przestały pracować z powodu choroby genetycznej. Zmarła po przeszczepie.

 

W jednym ze swoich najlepszych felietonów opisała, co zrobiłaby w życiu inaczej, gdyby miała okazję zacząć wszystko od nowa. Zawsze po jego lekturze obiecywałam sobie, że zastosuję się do jej rad.

 

Postanawiałam nie sprawdzać skrzynki e-mailowej, kiedy rozmawiam z mamą przez telefon, robić jedną rzecz na raz i żyć chwilą obecną, a w samochodzie wyłączać telefon komórkowy i rozkoszować się widokiem za oknem.

 

Obiecywałam sobie spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu i nie narzekać, że włosy skręcają mi się na deszczu, a przez wilgoć opada mi grzywka.

 

Planowałam częściej palić w kominku, nie przejmując się tym, jak zimno zrobi się później w domu i jak bardzo nadymię w salonie.

 

Zamierzałam być bardziej spontaniczna i przychodzić do przyjaciół na organizowane w ostatniej chwili kolacje, mniej mówić o sobie i więcej słuchać o tym, co się dzieje u nich.

 

Ale nigdy nie dotrzymywałam tych obietnic. Dopóki nie zachorowałam na raka.

 

Kiedy miałam 41 lat, wyczułam w prawej piersi guzek wielkości winogrona. Drugie stadium agresywnego raka. Niedługo potem byłam łysa, chora i wyczerpana dwiema operacjami, czterema turami chemioterapii i sześcioma tygodniami codziennych naświetlań. Ale za to żyłam. Dostałam szansę na całkiem nowe życie.

 

Rak to wspaniała pobudka. Wyrwał mnie z letargu. Kazał mi zdjąć metkę z nowej bielizny i założyć tą czarną koronkową halkę. Otworzyć szkatułkę z biżuterią i włożyć perły. Napalić w kominku. Zużyć kulki z olejkiem do kąpieli, zanim wyschną na wiór w koszyczku na toalecie. Zapalić świece.

 

Noszę w portfelu swoje zdjęcie z łysą głową. Ma mi przypominać, że każdy dzień na nogach to dobry dzień. Myślę też o tym codziennie, patrząc na miejsce, gdzie miałam piersi. Blizny uświadamiają mi, że każdy ma datę ważności, przydatności do spożycia. Choć nie ostemplowano nas niczym kartonu mleka czy kubeczka serka wiejskiego, wszyscy jesteśmy śmiertelni. Nikt nie żyje wiecznie.

 

Dzięki rakowi nauczyłam się nie oszczędzać nic na wyjątkowe okazje, bo każdy dzień jest wyjątkowy. Wykorzystaj wszystko, co masz, już dziś. Tak przynajmniej radzi pisarka Annie Dillard.

 

Jej myśli, zawarte w książce The Writing Life („Życie pisarza”) odnoszą się nie tylko do pisania, lecz także do życia.

 

Annie radzi pisarzom wykorzystywać wszystkie pomysły od razu. Nie zostawiaj żadnej anegdoty, akapitu, cytatu ani pomysłu na początek albo koniec jakiejś lepszej powieści, wiersza czy opowiadania, które planujesz napisać kiedyś w przyszłości. Skoro chcesz użyć ich teraz, to znaczy, że powinieneś.

 

To wymaga wiary. Musisz uwierzyć, że kiedy wykorzystasz dobre pomysły, przyjdą ci do głowy kolejne. Studnia znów się wypełni.

 

Na moich półkach stoją całe rzędy pamiętników i dzienników, czekających na właściwy moment, właściwy projekt, właściwą książkę. Czekają i czekają. Jak długo będę czekać? A ty?

 

Frank McCourt miał 66 lat, kiedy opublikowano jego debiutanckie Prochy Angeli. Laura Ingalls Wilder wydała swoją pierwszą książkę w wielu 65 lat. Artystka folkowa Grandma Moses zaczęła karierę malarską po siedemdziesiątce.

 

Duże wrażenie zrobiła na mnie informacja, że Michał Anioł zostawił swojemu młodemu uczniowi imieniem Antonio następującą notatkę, będącą zarówno ostrzeżeniem, jak i zachętą: „Rysuj, Antonio, rysuj, Antonio, rysuj i nie trać czasu”.

 

Wyobraziłam sobie, że wkładam za lustro kartkę z napisem: „Żyj, Regino, żyj, Regino, żyj i nie trać czasu”.

 

Nie musisz zachorować na raka, żeby zacząć żyć pełnią życia. Życie jest za krótkie, żeby marnować je na nudne sprawy, które nie sprawiają ci przyjemności. Odkąd zachorowałam, moja filozofia brzmi: koniec z traceniem czasu. Koniec z brzydkimi ubraniami. Koniec z nudnymi filmami. Wyrzuć je ze swojego życia. Zastąp je radością i pięknem.

 

Dzięki rakowi nauczyłam się dwóch ważnych słów oraz tego, kiedy ich używać. Teraz potrafię powiedzieć: „tak” i „nie” kiedy trzeba. Gdy przyjaciele zapraszają mnie na imprezę, na którą nie mam ochoty, odpowiadam: „Nie, ale dziękuję za propozycję”. Koniec ze zgadzaniem się na coś, czego nie chcę robić. Zawsze pytam siebie: Czy warto poświęcić na to kilka godzin mojego życia?

 

Dawniej mówiłam „tak”, kiedy chciałam powiedzieć „nie”, zwykle ze strachu, co pomyślą sobie o mnie ludzie, jeśli odmówię. Ale mówienie „nie” oznacza, że mogę również powiedzieć „tak”.

 

„Tak” prawdziwemu życiu, które kocham. „Tak” przebywaniu z ludźmi, których kocham najbardziej, żebym nigdy nie żałowała, że nie utrzymywałam z nimi kontaktu. „Tak” zapalaniu świec, noszeniu pereł, używaniu dobrej porcelany, spacerom w deszczu, robieniu orłów na śniegu, nawet jeśli potem wniosę do domu błoto albo śniegową breję.

 

Te trzy proste kroki mogą odmienić twoje życie:

 

Wybierz jedną rzecz, której powinieneś powiedzieć „nie”.

 

Może to być niezdrowe przywiązanie: do mężczyzny, do karty kredytowej, do sklepu z pączkami. Sam wiesz najlepiej, co to jest. Wybierz tę jedną rzecz. Co by się stało, gdybyś zaczął mówić „nie”? „Nie” projektom, których nie musisz wykonać osobiście. „Nie” każdemu w kościele, szkole albo pracy, kto prosi, byś poświęcił własny czas i zdolności kolejnej sprawie. Spójrz w swój kalendarz. Czy w tym miesiącu znalazłeś czas na coś, co naprawdę chciałbyś zrobić? Weź samoprzylepne karteczki i zaznacz w nim chwile dla siebie, chwile radości, pasji i miłości.

 

Wybierz jedną rzecz, której powinieneś i chcesz powiedzieć „tak”.


Może powinieneś pokochać samego siebie takim, jakim jesteś, ze swoją talią i całą resztą. Może przebaczyć komuś, za kim tęsknisz. Wrócić do szkoły, pójść na wcześniejszą emeryturę, spróbować umówić się znów na randkę. W głębi duszy wiesz, co to jest. Kiedy mówisz „nie”, możesz zacząć mówić „tak”. „Tak” spokojniejszym dniom, weekendowym wycieczkom, czytaniu świetnych książek, malowaniu farbami olejnymi, wycieczce na Hawaje, lekcjom gry na pianinie, pedicurowi. Powiedz „tak” temu wszystkiemu, co wzbogaca twoje życie i świat wokół ciebie. Nie chodzi o wielką rewolucję, tylko o kolejny mały krok. W którą stronę pójdziesz?

 

Opowiedz o twoich „tak” i twoich „nie” temu, kto wierzy w ciebie najbardziej. Zwierz się swojemu małżonkowi, przyjacielowi, któremuś z rodziców. Spraw, by stało się to realne.

 

Nie trzeba usłyszeć diagnozy „rak”, żeby zacząć żyć pełnią życia. Wystarczy zapalić świecę każdego dnia. To wspaniały sposób, żeby przypomnieć sobie, że życie jest krótkie, a jedyne, co się liczy, to chwila obecna. Wyjdź z kina z nudnego filmu. Odłóż książkę, która cię nie zachwyca.

 

Witaj każdy ranek z otwartymi ramionami, a każdej nocy ze szczerego serca dziękuj za minione dwadzieścia cztery godziny. Każdy dzień to cenny dar. Trzeba się nim delektować i z niego korzystać, zamiast oszczędzać go na przyszłość, która może nigdy nie nadejść.

 

Przekład: Olga Siara

 

 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Posłuchaj, odpowiedz i… zdobądź tablet Dante – wyniki konkursu!

poniedziałek, 26 listopada 2012 15:32

 

My już wiemy, do kogo wyślemy tablet Dante! Wiemy też, do kogo trafią egzemplarze bohaterki naszego bloga – książki Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga

 


 

Pamietacie nasz konkurs? Poza odpowiedzią na pytanie bezpośrednio związane z fragmentem książki (lekcją, którą publikujemy TU – jako tekst, oraz TU – w formie nagrania, gdzie interpretacji dokonała Ewa Błaszczyk), prosiliśmy Was o napisanie, jak rozumiecie tytuł „Bóg nigdy nie mruga”. Otrzymaliśmy mnóstwo odpowiedzi. Ujęliście nas przede wszystkim szczerością... Już teraz dziękujemy Wam za zaufanie.

 

Wybór był trudny. Bardzo! Ale konieczny, więc po redakcyjnych bojach zdecydowaliśmy się w końcu, komu przypadnie pierwsze miejsce i komu wyróżnienia, które uhonorujemy książką Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu.

 

Miło nam jest ogłosić, że tablet otrzymuje:


areksto


Bóg nigdy nie mruga

 

Nie musi

On wymaga, a nie kusi

Podpowiada i jest obok ciebie

Choć myślisz, że daleko, bo w niebie

Bóg po prostu mówi słowem i czynem

Jego gest jest zaczynem

Tego, co ważne w twoim życiu

Dlatego On nigdy nie jest w ukryciu

Lecz jest na wyciagnięcie ręki

W czas radości i udręki

Gdy jesteś samotny i niepewny

Gdy jesteś bezradny i gniewny

Bóg nie musi mrugać On działa

I za to Mu wieczna chwała

 

Że jest

Gestem ciszą powietrzem drżeniem rąk pocałunkiem wolnością ocaleniem niepewnością znakiem zapytania błyskawica na letnim niebie jesienną melancholią zimowym oczekiwaniem wiosenna bujnością traw

 

Że czeka

Gdy będzie gotowy by odpowiedzieć na podstawowe pytania

Dokąd zmierzasz jakie jest twoje życie dlaczego musisz pomagać innym dlaczego potrzebujesz pomocy i jaki to wszystko ma SENS

 

To ty próbujesz do Boga mrugać

Szeptać wołać krzyczeć próbujesz Go okłamać oszukać wywieść w pole i odwrócić Jego uwagę od twoich problemów, ale nawet wtedy Bóg nie mruga

 

On mówi…


 


Wyróżenienia przyznajemy:


Paulinie Brągiel


Mrugam, żeby oczyścić swoje oczy z pyłu i kurzu. Chronię swoje oczy, chronię samą siebie, przed tym co przede mną, przed tym co może mnie zranić. Przymykam powieki, szukając odpoczynku, a czasem, jak małe dziecko, chowam się w ciemności – i znikam.


Bóg spogląda na świat przez wieki, towarzyszy mu i czuwa nad nim. Nie czuje zmęczenia. Jest wszędzie i dla każdego. Jest Siłą, której mnie tak bardzo czasem brakuje. To on stworzył mnie wraz z tymi powiekami, bo dobrze wie, że potrzebuję ochrony. One są szybsze ode mnie. Są jak tarcza, choć nam łatwiej ukryć ich wagę pod nazwą odruchu bezwarunkowego. A On nie mruga patrząc na mnie, śledząc każdy krok, łagodnym spojrzeniem otacza moje sukcesy i moje potknięcia. Wieczne Spojrzenie, któremu mogę zaufać, kiedy zmęczona zamykam oczy.


oraz Michałowi Olszewskiemu


Bóg nigdy nie mruga. Bóg bacznie obserwuje. Patrzy na świat swoimi uważnymi, mądrymi i pewnie otwartymi oczami. To oczy mędrca, świadkowie wielu wydarzeń. To też świadkowie ludzkich wyborów. Oczy te przenikliwie spoglądają na ludzkie poczynania. Z ojcowską dumą cieszą się ze zwycięstw. Ojcowska mądrość nie każe im ganić za porażki. Oczy te przepełnione są wiarą w człowieka, w chęć do stawania się lepszym, w potrzebę naprawiania popełnionych błędów, pełne wyrozumiałości i zrozumienia dla chwili słabości i chwili zwątpień. 


Za każdym razem gdy spoglądamy stronę Boga, On patrzy na nas zawsze uważnie, zawsze z dobrocią i szacunkiem – jakby chciał nam tymi swoimi oczami powiedzieć: „To Twoje życie. Raz jest lepsze, raz jest gorsze. Ciesz się nim i ucz się na błędach. Wykorzystaj je. Bądź szczęśliwy”.



 

 

Gratulacje! Drodzy zwycięzcy, czekamy na Wasze adresy (ślijcie je na: konkursy@insignis.pl). A potem pozostanie wypatrywać listonosza.


Pozdrawiamy wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie. Dostarczyliście nam pięknych wrażeń! I zapraszamy do dalszego śledzenia bloga www.bognigdyniemruga.pl


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdajemy ebooki! Wyniki konkursu i niespodzianka

poniedziałek, 26 listopada 2012 10:42

 

 

Już wiemy, do kogo powędrują ebooki! Od środy przysyłaliście zgłoszenia na konkurs, dziś rano przeprowadziliśmy losowanie i… wszystko jest już jasne. Żeby wziąć udział w konkursie, wystarczyło posłuchać jednego z felietonów z książki Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga w wykonaniu Ewy Błaszczyk. Posłuchać uważnie i dokończyć zdanie: Nie chodzi tylko o to, żeby omijać tę dziurę z daleka. Ani o to, żeby szybciej się z niej wydostawać. Chodzi o to, żeby…

 

Jak kończy się historia człowieka, który wpadł do rowu? Posłuchajcie TU. A o co chodzi z tym rowem? Chodzi o to, żeby go zasypać, tak by już nikt do niego nie wpadł

 

Teraz czas na niespodziankę! Mieliśmy wylosować trzy osoby. Pomyśleliśmy – a czemu nie pięć? Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy i oto wyniki! Książkę Bóg nigdy nie mruga w wersji elektornicznej otrzymają:

 

1. Marta Grudzińska

2. Anula Wawrzyniak

3. Piotr Brzeziński

4. Agnieszka Grzenkowicz

5. Marta Janiszewska

 

Gratulujemy i życzymy Wam miłej lektury! Żeby znaleźć ebooka na swoim czytniku, koniecznie:

  1. załóżcie (chyba, że już posiadacie) konto na platformie Woblink
  2. wyślijcie nam wiadomość na adres konkursy@insignis.pl, podając w nim adres mailowy, na który jest zarejestrowane konto woblinkowe.

Pozdrawiamy wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie i zapraszamy do śledzenia bloga bognigdyniemruga.pl. Warto!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Praca

czwartek, 22 listopada 2012 22:43

 

Ostatnio w mojej audycji radiowej Regina Brett Show rozmawialiśmy o miejscu kobiet na rynku pracy.


Pierwszy program dotyczył mam, które rezygnują z etatu, wybierając rodzinę. Drugi – kobiet zarabiających na utrzymanie oraz ojców, którzy zostają w domu. Żyjemy w czasach, kiedy mężczyźni i kobiety mogą bardziej elastycznie definiować siebie i swoje role w rodzinie.  

 
Sama pracuję od 16 roku życia. Każda praca, nawet najbardziej znienawidzona, nauczyła mnie czegoś o życiu i pomogła zdobyć następną, lepszą posadę. 


Którą pracę lubiłam najbardziej? Macierzyństwo. Przez osiemnaście lat byłam samotną matką. Czułam się potwornie winna, pracując na pełen etat i równocześnie wychowując córkę. 


Tymczasem ona twierdzi, że nauczyło ją to siły i odpowiedzialności. Siły, dzięki której w czerwcu rzuciła pracę, żeby opiekować się trzyletnim synkiem i roczną córeczką. To właściwa decyzja dla niej i dla nich. 


Na pytanie o to, ile czasu powinno się spędzać w pracy, nie ma dobrej ani złej odpowiedzi. Jest tylko najlepsza odpowiedź, jakiej możesz udzielić w danym momencie. Wybierasz pracę na pełen etat albo na część etatu, albo decydujesz się nie pracować. Wydaje ci się, że pogodziłaś / pogodziłeś się ze swoją decyzją, ale czasem trzeba się z nią godzić na nowo co dzień, a nawet co godzinę. 


Decyzja, którą podejmiemy teraz, zmieni się, kiedy na naszej drodze pojawią się nowe przeszkody albo bariery. Wtedy znów trzeba będzie dokonać wyboru: Co jest najlepsze dla mnie? Dla mojej rodziny? Dla mojego męża albo żony? 


Tak naprawdę nikt nie jest pewny odpowiedzi. Wszyscy robimy, co w naszej mocy, żeby pogodzić pracę z rodziną i żyć pełnym, szczęśliwym życiem. 


Odpowiedź właściwa na dziś może okazać się niewłaściwa za tydzień albo za miesiąc. Chodzi o to, żeby radzić sobie jak najlepiej z tym, czym dysponujesz teraz. A każdego ranka, kiedy się budzisz, świat daje ci następną szansę na lepsze życie: kolejny dzień.

 

Regina Brett


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  127 728  

O książce


50 wskazówek. 50 lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze. „Bóg nigdy nie mruga” to książka napawająca mądrym optymizmem.

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 127728